Prezydent Andrzej Duda nie jest moim prezydentem. Dlaczego?
Nim odpowiem na pytanie, czuję się w obowiązku wyjaśnić, że jestem jednym zmilionów suwerenów, którzy podzielają moje stanowisko, i mają prawo wyrazić swoje niezadowolenie. Dlaczego urzędująca Głowa Państwa zasługuje na taką ocenę?
Prezydent nie jest apolityczny, a Jego lojalność wobec prezesa PiS jest mocno przewartościowana.
Manifestuje swoją przynależność religijną, co – jak prawo każdego obywatela - jest Jego prywatną, a nie publiczną sprawą.
Będąc Pierwszym Obywatelem RP zabiega o łaskawy uścisk dłoni Jarosława Kaczyńskiego i jego kuzyna Jana Marii Tomaszewskiego.
Jako doktor prawa zawiódł swojego promotora i, będąc osobą piastującą najwyższy urząd w państwie, nie szanuje Konstytucji, choć często się na nią powołuje.
Podczas wystąpień publicznych „gwiazdorzy” epatując teatralną dramaturgią. Mowa ciała, a zwłaszcza mimika dopełniają negatywny przekaz.
Prezydent Andrzej Duda nie ma instynktu dyplomaty. Jego wypowiedź o kandydacie na prezydenta USA, cyt.:”Z mojego punktu widzenia nie ma znaczenia, kto jest prezydentem Stanów Zjednoczonych” jest tego wybitnym dowodem i ujawnia brak myślenia strategicznego.
Nie ukrywa swojej niechęci do UE, określając ją „wyimaginowaną wspólnotą”. Rodowód tej wspólnoty sięga końca lat 50., kiedy to powstała EWG i
na przełomie lat 70. i 80. pozwoliła krajom Europy Zachodniej na ogromny wzrost tempa gospodarczego.
Prezydent nie szanuje osób o odmiennej seksualności i tożsamości płciowej – wbrew Jego opinii, to nie jest ideologia. To są ludzie.
Po „zgrzytach” w relacjach polsko-ukraińskich, codzienne kontakty telefoniczne z Wołodymirem Zełeńskim zamienił na „głuchy telefon”,
a „medialna przyjaźń” odeszła w zapomnienie.
Ucieka od niewygodnych spraw, udając się np.
z wizytą zagraniczną do kraju z którym łączą nas tylko kurtuazyjne relacje.
Podpisując na stojąco – obok siedzącego prezydenta Trump’a - w Białym Domu,deklarację o partnerstwie strategicznym, nadużył powagę urzędu prezydenta RP
i zaufanie suwerena.
Przypomnę, że Prezydent Rzeczypospolitej obejmuje urząd po złożeniu wobecZgromadzenia Narodowego następującej przysięgi *:
"Obejmując z woli Narodu urząd Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej, uroczyścieprzysięgam, że dochowam wierności postanowieniom Konstytucji, będę strzegł niezłomnie godności Narodu, niepodległości i bezpieczeństwa Państwa, a dobro Ojczyzny oraz pomyślność obywateli będą dla mnie zawsze najwyższym nakazem".
*Art. 130. Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej